wtorek, 31 lipca 2012

V. ŚLUBNY*

Koszyk z starej rzeźni, który w sobotę stał się moim ślubnym koszykiem na kwiaty.
(nad robieniem zdjęć muszę jeszcze popracować)




*Piątym postem na temat ślubu postanowiłam otworzyć cykl ślubny. Będzie bardzo krótki bo już nie wiele czasu zostało. 

niedziela, 29 lipca 2012

Pracowity weekend

pracowity ale znalazł się też czas na regeneracje sił, na obserwacje ludzi i otoczenia, na wsłuchanie się w siebie i na przemyślenia, na spacer bez myślenia tylko z NIM
mam poczucie dobrze wykorzystanego czasu 

piątek, 27 lipca 2012

Niemożliwe stało się możliwe

Po wielu próbach (kto by je zliczył) zdałam dziś egzamin na prawo jazdy. I już marzę o podróżach:) Na początek odwiedzę wszystkie koleżanki, które mieszkają w okolicznych mieścinach, do których trudno dojechać komunikacją zbiorową :) A potem ... może w 80dni dookoła Europy, może tour de Pologne, Afryka dzika (ale to w przyszłym miesiącu może;) ). Nieograniczona niczym przestrzeń wyobraźni:). "Moja radość niczym nie zmącona"! 

środa, 25 lipca 2012

Bieguni

ciągle w ruchu, w biegu 

Wakacje w mieście

Przeprowadziłam się do koleżanki na miesiąc. Mieszkam teraz ulicę dalej, 3 przystanki autobusem, 20 minut spacerem. Taką odległość muszę pokonać by się z NIM spotkać. I tak się teraz odwiedzamy. Przypominamy sobie jak to było kiedyś gdy się poznaliśmy. ON po raz pierwszy robi pranie, po raz pierwszy tak długo jest sam w domu i rządzi się w nim jak chce. Ja 10min krócej jadę do pracy i po raz pierwszy mam balkon i rybki:) i czuję się jakbym miała wakacje. Wszystko jest nowe, świeże, nieznane. Wyruszyłam na spotkanie z przygodą:). Choć tak niewiele się zmieniło. Teraz już wiem, że można mieć piękne wakacje w mieście. I choć potrwają tylko miesiąc wiem, że jeszcze długo wspominać będę zapachy tego lata ( prawdziwa włoska pizzeria pod moim oknem), ciepłe popołudnia na balkonie i czekanie na każde spotkanie z NIM. 

piątek, 20 lipca 2012

Porozumienie

Wczoraj od samego rana czułam, że już dłużej tak nie mogę i że trzeba coś z tym zrobić, trzeba coś zmienić. Gdy się z NIM spotkałam czepiałam się wszystkiego by sprowokować dyskusję. ON oczywiście nie pozostawał obojętny na zaczepki. I awantura była gotowa. Na szczęście udało nam się zatrzymać na poziomie "ostrej wymiany zdań". Padały ciężkie argumenty a po nich -cisza...
Długo nie wytrzymałam, zaczęłam GO trącać i łaskotać. ON z ochotą przyłączył się do zabawy. 
I tak oto nie znajdując rozwiązania i niczego nie zmieniając jesteśmy szczęśliwi.


Dziś za oknem znów świeci słońce

sobota, 14 lipca 2012

W biurze

sobota 6:15 zaczynam pracę 
dzień jak co dzień

tylko po co? - ja się pytam 

wciąż do przodu, wciąż więcej mieć, więcej chcieć
i to wszystko pod przykryciem 
że przecież to na poddasze, na ślub, na wakacje, na tzw. nasze duże szczęścia
grają mi w głowie na przemian

Jamal:
" Eee...halo, halo i po co ja tak biegnę?
Przed tym, co będzie i tak nie ucieknę
Bo co wtedy jeśli cały ten świat
W jednej sekundzie by na głowę nam spadł
Jamal, człowieku  "



Jopek:
" Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić"

środa, 4 lipca 2012

Stawanie na nogi

Wczoraj moja bratanica po raz pierwszy stanęła na nogi sama.
To było zupełnie inne wstawanie niż te o których do tej pory słyszałam. 
Lena jest nasza (choć do nikogo nie należy) i stawanie też nasze.