środa, 12 grudnia 2012

BĘDZIE CIEPŁO

Mam nadzieję, że już wkrótce będzie ciepło. Próba szczelności instalacji gazowej zakończona pomyślnie. Teraz jeszcze urzędowe sprawy (na szczęście większością zajmuje się "gazowy" kierownik budowy), założenie licznika i możemy grzać. 

piątek, 23 listopada 2012

PODDASZE

Poddasze i jeszcze raz poddasze. Kalkulacje, terminy, zamówienia, wybór fachowców... Jesteśmy bardzo zmęczeni: ja i ON Ale też bardzo zadowoleni bo już widać efekty, bo jest się z czego cieszyć, bo na razie jeszcze nie przekraczamy budżetu , BO TO NASZE DZIEŁO.

wtorek, 30 października 2012

Budowa

Budowa pochłania mnie całkowicie. A raczej przygotowania do niej, bo wciąż czekamy na pozwolenie.
Nasze poddasze wygląda już jak magazyn materiałów budowlanych, konta bankowe pomału zaczynają świecić pustką, a efektów nie widać. Wszystko zależy od 1 podpisu, od 1 widzi mi się. Czekamy... Czekanie to chyba podstawowa umiejętność jaką przyszło nam opanować. A ja marzyłam o wyzwaniach budowlanych;). Trzymajcie kciuki.

poniedziałek, 22 października 2012

Popołudnie

z zapachem sosu grzybowego i trzaskiem łupanych orzechów. Poczułam, że instynktownie chcę żyć zgodnie z rytmem natury. Nabrałam ochotę na jesienne smaki i zapachy. Jabłka, orzechy i grzyby. Przyszło mi do głowy, żeby spróbować zamknąć jesień w słoikach. Ogórki, papryka, marmolady, że o kompotach nie wspomnę. Może za rok... Przeprowadzka ze słoikami to nie jest najlepszy pomysł. 

poniedziałek, 15 października 2012

Zaduma

lub też zwykła jesienna zawiecha.
dokąd? 
skąd? 
po co? 
dlaczego tak? 
czy nie można inaczej?
zmieniać?
czy trwać?

piątek, 5 października 2012

Remont

to trudny okres dla bycia razem. A przecież można się tym bawić i cieszyć każdym kolejnym krokiem.

VII. Poddasze - urzędy

Potrzebne jest oświadczenie projektanta, że klatka schodowa jest żelbetowa.
(z pieczątką i podpisem). Podpis na rysunku to za mało:/ 

środa, 3 października 2012

VI. Poddasze - pierożki z mięsem


Wbrew pozorom pierogi mają coś wspólnego z naszym poddaszem.



Tzn, że czas ostatecznych rozrachunków nadszedł: liczymy koszty codziennego życia, comiesięczne stałe opłaty przed i po kredycie, ile nam zabraknie, a może nie zabraknie.Jeśli zdecydujemy się na cały remont za gotówkę pierogi częściej będą na naszym stole. ON się ucieszy.

wtorek, 2 października 2012

piątek, 28 września 2012

Chciałabym

mieć szybszy internet w domu
Blogowanie w pracy, to blogowanie niepełne, niecałkowite.

W oczekiwaniu na ciężką zimę

Szef straszy, że zima będzie ciężka - pod znakiem walki o przetrwanie. Przez chwilę miałam wrażenie, że naszych domowych sprawach też będzie ciężko. Ale co tam zima. Jestem pewna, że jesień będzie piękna. 

czwartek, 27 września 2012

IX. Ostatni ślubny "obowiązek"

Z wczorajszej ślubnej sesji zdjęciowej w centrum miasta wracaliśmy 
z poczuciem kiczu ale w dobrych humorach. Postanowiliśmy wracać w ślubnych strojach oczywiście tramwajem. Ludzie reagowali bardzo pozytywnie. To był dobry dzień.




poniedziałek, 17 września 2012

Wakacje

albo podroz poslubna:)
podczas wedrowek po jednym z Hiszpanskich miasteczek znalazlam szydelko rozmiar GIGANT i ¨wloczki¨takich grubosci i juz nie moge sie doczekac dlugich zimowych wieczorow pod kocem na kanapie;) nic to ze za oknem mam piekne slonce

środa, 5 września 2012

KULE

i jeszcze 1 konkurs przed wyjazdem




żałuję że nie trafiłam na niego 3 tygodnie wcześniej;)

nie mogę

znaleźć sobie miejsca
w myślach lecę już samolotem
ciesze się tym że loty to jedyna zaplanowana rzecz 

poniedziałek, 3 września 2012

JESZCZE

3 dni 
bilety kupione, odprawa zrobiona sprawdzam prognozy pogody 
wiele ich sprawdzam bo nie wyglądają zbyt dobrze
ale czy to ważne w obliczu 2 tygodni wolności swobody i naszego bycia TYLKO WE DWOJE :) 

Słoń

chciałabym  GO  mieć ... by nauczyć się go robić :



środa, 29 sierpnia 2012

Odliczanie

jeszcze 11 dni do urlopu:) 
marzę o 2 tygodniach w słońcu, o górskich wędrówkach i spacerach po plaży 
i wielce prawdopodobnym jest, że uda się to połączyć
jeszcze nie wiem czy zabiorę z sobą jakąkolwiek książkę 
mam w czytaniu takie zaległości, że nie wiem na co się zdecydować a bagaż ma swoje ograniczenia (może coś polecicie)
w planach mam kupno plastikowego szydełka by zabrać je do samolotu;) 
takie moje małe marzenia ...

wtorek, 28 sierpnia 2012

Jesień

Nie lubię zimna i jesiennej wilgoci (a spotkałam się z nimi dziś rano)

ale już nie mogę się doczekać kolorowych liści lśniących w słońcu.

środa, 22 sierpnia 2012

i już

jak było? -  trzeba zapytać gości
jak jest? - na pewno nie tak jak wcześniej
co dalej? - szukam sobie miejsca w nowej rzeczywistości, zadomawiam myśli i emocje 
zdecydowanie więcej szczęścia daje mi codzienność 
czy tylko ja tak mam?

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

VIII. Harmonogram działań

Myślę jak wykorzystać te ostatnie 5 dni by jak najbardziej odpocząć. Niby wszystko już gotowe i zaplanowane ale jeszcze to czy tamto odebrać z tego czy innego miejsca trzeba, w to czy inne miejsce zadzwonić. A ja mieć czas dla siebie i dla NIEGO. Harmonogram okazał się niezbędny 

piątek, 10 sierpnia 2012

czasami brak mi slow

i czuje że jestem pod ścianą, że nie mam wyjścia, i że nawet nie mogę powiedzieć  "NIE ZGADZAM SIĘ!!" i że nikt mojej nieobecności nie zauważy 
a jeśli zauważy to i tak mi będzie bardziej źle z tym że mnie nie było niż tym którzy ewentualnie przypadkiem zauważyli że mnie nie ma 

rodzina 

W drodze do pracy

odkryłam plusy telefonu który nie służy tylko do rozmawiania 



czwartek, 9 sierpnia 2012

wtorek, 7 sierpnia 2012

czwartek, 2 sierpnia 2012

VI. Fryzjerka Mariola

gdy zobaczyła zdjęcie wybranej przeze mnie propozycji fryzury na ślub rozpromieniła się i nie chciała oglądać już żadnej innej. Z zapałem ruszyła do pracy i nie straszne jej były poprawki i drobne nie powodzenia. Moja bohaterka wiedziała, że warto walczyć by cel osiągnąć;)


po raz pierwszy w sprawach ślubnych poczułam spokój i pełne zaufanie

Jadę

w siną dal
jak najdalej stąd

wtorek, 31 lipca 2012

V. ŚLUBNY*

Koszyk z starej rzeźni, który w sobotę stał się moim ślubnym koszykiem na kwiaty.
(nad robieniem zdjęć muszę jeszcze popracować)




*Piątym postem na temat ślubu postanowiłam otworzyć cykl ślubny. Będzie bardzo krótki bo już nie wiele czasu zostało. 

niedziela, 29 lipca 2012

Pracowity weekend

pracowity ale znalazł się też czas na regeneracje sił, na obserwacje ludzi i otoczenia, na wsłuchanie się w siebie i na przemyślenia, na spacer bez myślenia tylko z NIM
mam poczucie dobrze wykorzystanego czasu 

piątek, 27 lipca 2012

Niemożliwe stało się możliwe

Po wielu próbach (kto by je zliczył) zdałam dziś egzamin na prawo jazdy. I już marzę o podróżach:) Na początek odwiedzę wszystkie koleżanki, które mieszkają w okolicznych mieścinach, do których trudno dojechać komunikacją zbiorową :) A potem ... może w 80dni dookoła Europy, może tour de Pologne, Afryka dzika (ale to w przyszłym miesiącu może;) ). Nieograniczona niczym przestrzeń wyobraźni:). "Moja radość niczym nie zmącona"! 

środa, 25 lipca 2012

Bieguni

ciągle w ruchu, w biegu 

Wakacje w mieście

Przeprowadziłam się do koleżanki na miesiąc. Mieszkam teraz ulicę dalej, 3 przystanki autobusem, 20 minut spacerem. Taką odległość muszę pokonać by się z NIM spotkać. I tak się teraz odwiedzamy. Przypominamy sobie jak to było kiedyś gdy się poznaliśmy. ON po raz pierwszy robi pranie, po raz pierwszy tak długo jest sam w domu i rządzi się w nim jak chce. Ja 10min krócej jadę do pracy i po raz pierwszy mam balkon i rybki:) i czuję się jakbym miała wakacje. Wszystko jest nowe, świeże, nieznane. Wyruszyłam na spotkanie z przygodą:). Choć tak niewiele się zmieniło. Teraz już wiem, że można mieć piękne wakacje w mieście. I choć potrwają tylko miesiąc wiem, że jeszcze długo wspominać będę zapachy tego lata ( prawdziwa włoska pizzeria pod moim oknem), ciepłe popołudnia na balkonie i czekanie na każde spotkanie z NIM. 

piątek, 20 lipca 2012

Porozumienie

Wczoraj od samego rana czułam, że już dłużej tak nie mogę i że trzeba coś z tym zrobić, trzeba coś zmienić. Gdy się z NIM spotkałam czepiałam się wszystkiego by sprowokować dyskusję. ON oczywiście nie pozostawał obojętny na zaczepki. I awantura była gotowa. Na szczęście udało nam się zatrzymać na poziomie "ostrej wymiany zdań". Padały ciężkie argumenty a po nich -cisza...
Długo nie wytrzymałam, zaczęłam GO trącać i łaskotać. ON z ochotą przyłączył się do zabawy. 
I tak oto nie znajdując rozwiązania i niczego nie zmieniając jesteśmy szczęśliwi.


Dziś za oknem znów świeci słońce

sobota, 14 lipca 2012

W biurze

sobota 6:15 zaczynam pracę 
dzień jak co dzień

tylko po co? - ja się pytam 

wciąż do przodu, wciąż więcej mieć, więcej chcieć
i to wszystko pod przykryciem 
że przecież to na poddasze, na ślub, na wakacje, na tzw. nasze duże szczęścia
grają mi w głowie na przemian

Jamal:
" Eee...halo, halo i po co ja tak biegnę?
Przed tym, co będzie i tak nie ucieknę
Bo co wtedy jeśli cały ten świat
W jednej sekundzie by na głowę nam spadł
Jamal, człowieku  "



Jopek:
" Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić"

środa, 4 lipca 2012

Stawanie na nogi

Wczoraj moja bratanica po raz pierwszy stanęła na nogi sama.
To było zupełnie inne wstawanie niż te o których do tej pory słyszałam. 
Lena jest nasza (choć do nikogo nie należy) i stawanie też nasze. 

czwartek, 28 czerwca 2012

Kiedyś

nie tak dawno temu, gdy JA i ON mogliśmy nie pić, nie jeść, nie spać... gdy dopiero się poznawaliśmy, gdy spędzaliśmy całe noce śmiejąc się do monitorów 
ON wysłał mi piosenkę*, dziś JA odsyłam *

*piosenki z serii "wywołaj uśmiech"

sobota, 23 czerwca 2012

Czasu mi trzeba przede wszystkim

Tak wiele mam do opowiedzenia. Wiele myśli kłębi  się w głowie. Chciałabym je poukładać, opowiedzieć komuś (wszystkim), niech dyskutują, niech myślą, niech radzą, krytykują może nawet czasem pochwalą. Ale nie mogę. Czuje się bez silna wobec tego ogromu emocji, wrażeń, przemyśleń. Czytanie niby pomaga ale to wciąż nie jest rozmowa. Wciąż brak webalizacji.


Dobrze, że za oknem świeci słonce.

wtorek, 19 czerwca 2012

W poniedziałek:

- byliśmy w urzędzie stanu cywilnego,
- zjedliśmy deser w naszym weselnym ogródku,
- odwiedziłam księdza, który powiedział, że wszystko będzie dobrze ;),
- ON skuwał tynki na NASZYM poddaszu (cieszył się tym jak dziecko),
- ja próbowałam pracować po godzinach


Moje dni ostatnio są chyba z gumy

piątek, 15 czerwca 2012

...


i się doczekałam
i mogę wam powiedzieć tak po cichy bo jeszcze w to nie wierzę



PODDASZE JEST NASZE!!

Czekam

czekam i czekam na dobre wieści
w głowie szukam pozytywnych piosenek o czekaniu 
może jakąś znasz?

czwartek, 14 czerwca 2012

Jutro

Czekam na jutro. To kolejny waży dzień w naszym wspólnym życiu. Kolejny którego nie mogę się doczekać. Skumulowały nam się te ważności. Przez co chyba straciły na wadze. Trudno się w tym połapać. 

Mimo wszystko mam nadzieję, że jutro cały Poznań usłyszy:
Jest udało się! Jest nasze!

Nasze będę mogła tu pokazać

Usunęłam posta

musiałam bo ON dowiedział się o moim blogu 
i mógłby przeczytać o niespodziance

na pocieszenie wklejam moją sukienkę 
to druga rzecz - zaraz po niespodziance, o której wciąż myślę 
po poniedziałkowej przymiarce 


   

środa, 13 czerwca 2012

30 urodziny

ON ma 30 urodziny, a ja mam mały kłopot z "niespodziankowym" przyjęciem.
Teraz gdy zaczęło się robić gorąco z ślubem, weselem, poddaszem, prawem jazdy... i sama nie wiem z czym jeszcze, najchętniej wszystkim bym się z NIM dzieliła. Rozłożyła bym  odpowiedzialność na 2(w końcu co 2 głowy to nie 1). 
Wciąż kusi mnie by wciągnąć GO w organizację przyjęcia dla NIEGO, tylko tak w tajemnicy żeby ON się nie dowiedział.

wtorek, 5 czerwca 2012

Mamy nie ma w domu

Trawa chyba już po kolana - nikt jej nie kosił już prawie 3 tygodnie. Do lodówki nikt nie zagląda, choć mama jak zwykle zostawiła w niej spore zapasy. Nawet tato się rozchorował. Mamy nie ma, nie odbiera telefonów, na mejle nie odpisuje. 
Czegoś mi brak.Nie mieszkam w DOMU od 10 lat a jednak czuję, że coś jest nie tak. Nie mogę złapać równowagi. 
Na szczęście jutro już wszystko będzie normalne - mama wraca.

piątek, 1 czerwca 2012

U taty...

... w odwiedzinach byłam gdy jeszcze z oknem świeciło słońce. 
Ogród, ja i "nie mój aparat". Dziś udało  mi się odzyskać parę zdjęć. 



Cieszą w takie dni jak ten...

wtorek, 29 maja 2012

Czwarty

Nie zdałam dziś egzaminu. Tak wiele starań poszło na marne. 
Dzięki temu mogłam jechać do pracy rowerem 4 godziny później niż zwykle.
W parku w którym codziennie budzę kaczki dziś już na całego świeciło słońce i było pięknie. 
Cieszyć się majem... niektórzy mogą:).

P.S muszę zacząć robić zdjęcia. Uwiecznić moją Gazelle i te poranki i maj:)

niedziela, 27 maja 2012

Zaproszenia...

nie chciałam tu o przygotowaniach do ślubu pisać. 
Wydawało mi się to trochę kiczowate ale cóż zrobić jeśli tym właśnie obecnie żyję. 
Nie tak bardzo, nie codziennie, ale jednak żyję ślubem.
To już niedługo... Pozostały nam niecałe 3 miesiące.
Dziś po pięknym słonecznym weekendzie spędzonym w ogrodach różnych i na spacerach usiadłam przed komputerem i postanowiłam zamówić zaproszenia. Wybór nie był trudny. To musiał być Tylkowski :) Chcieliśmy żeby każde zaproszenie było inne ale nie ma aż tyle wzorów, które mi się podobają.
Uśmiecham się sama do swoich myśli bo jeszcze pół roku temu nikt by mi nie wmówił, że będę organizowała swoje wesele i że będę myślała o tylu detalach. Ja chciałam tylko boso w białej sukni przez łąkę iść.
A tym czasem musiałam pójść na parę kompromisów;) 

czwartek, 10 maja 2012

Nauka latania


zdjęcie znalezione już dawno na plfoto.com

dużo nauki przede mną 
cele wydają się równie nie osiągalne jak latanie
leczy czy nie warto próbować 


piękny słoneczny dzień pełen wyzwań, marzeń i nadziei 

wtorek, 8 maja 2012

Czas zacząć...

Czytanie blogów jest wciągające, podobno pisanie jeszcze bardziej.
Postanowiłam spróbować.
O czym będę pisać? Trudno powiedzieć co przyniesie życie.
Zobaczymy...

WITAM WAS SERDECZNIE