nie tak dawno temu, gdy JA i ON mogliśmy nie pić, nie jeść, nie spać... gdy dopiero się poznawaliśmy, gdy spędzaliśmy całe noce śmiejąc się do monitorów
czwartek, 28 czerwca 2012
środa, 27 czerwca 2012
sobota, 23 czerwca 2012
Czasu mi trzeba przede wszystkim
Tak wiele mam do opowiedzenia. Wiele myśli kłębi się w głowie. Chciałabym je poukładać, opowiedzieć komuś (wszystkim), niech dyskutują, niech myślą, niech radzą, krytykują może nawet czasem pochwalą. Ale nie mogę. Czuje się bez silna wobec tego ogromu emocji, wrażeń, przemyśleń. Czytanie niby pomaga ale to wciąż nie jest rozmowa. Wciąż brak webalizacji.
Dobrze, że za oknem świeci słonce.
Dobrze, że za oknem świeci słonce.
piątek, 22 czerwca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
W poniedziałek:
- byliśmy w urzędzie stanu cywilnego,
- zjedliśmy deser w naszym weselnym ogródku,
- odwiedziłam księdza, który powiedział, że wszystko będzie dobrze ;),
- ON skuwał tynki na NASZYM poddaszu (cieszył się tym jak dziecko),
- ja próbowałam pracować po godzinach
Moje dni ostatnio są chyba z gumy
- zjedliśmy deser w naszym weselnym ogródku,
- odwiedziłam księdza, który powiedział, że wszystko będzie dobrze ;),
- ON skuwał tynki na NASZYM poddaszu (cieszył się tym jak dziecko),
- ja próbowałam pracować po godzinach
Moje dni ostatnio są chyba z gumy
piątek, 15 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
Jutro
Czekam na jutro. To kolejny waży dzień w naszym wspólnym życiu. Kolejny którego nie mogę się doczekać. Skumulowały nam się te ważności. Przez co chyba straciły na wadze. Trudno się w tym połapać.
Mimo wszystko mam nadzieję, że jutro cały Poznań usłyszy:
Jest udało się! Jest nasze!
Nasze będę mogła tu pokazać
Mimo wszystko mam nadzieję, że jutro cały Poznań usłyszy:
Jest udało się! Jest nasze!
Nasze będę mogła tu pokazać
Usunęłam posta
musiałam bo ON dowiedział się o moim blogu
i mógłby przeczytać o niespodziance
na pocieszenie wklejam moją sukienkę
to druga rzecz - zaraz po niespodziance, o której wciąż myślę
po poniedziałkowej przymiarce
środa, 13 czerwca 2012
30 urodziny
ON ma 30 urodziny, a ja mam mały kłopot z "niespodziankowym" przyjęciem.
Teraz gdy zaczęło się robić gorąco z ślubem, weselem, poddaszem, prawem jazdy... i sama nie wiem z czym jeszcze, najchętniej wszystkim bym się z NIM dzieliła. Rozłożyła bym odpowiedzialność na 2(w końcu co 2 głowy to nie 1).
Wciąż kusi mnie by wciągnąć GO w organizację przyjęcia dla NIEGO, tylko tak w tajemnicy żeby ON się nie dowiedział.
Teraz gdy zaczęło się robić gorąco z ślubem, weselem, poddaszem, prawem jazdy... i sama nie wiem z czym jeszcze, najchętniej wszystkim bym się z NIM dzieliła. Rozłożyła bym odpowiedzialność na 2(w końcu co 2 głowy to nie 1).
Wciąż kusi mnie by wciągnąć GO w organizację przyjęcia dla NIEGO, tylko tak w tajemnicy żeby ON się nie dowiedział.
wtorek, 5 czerwca 2012
Mamy nie ma w domu
Trawa chyba już po kolana - nikt jej nie kosił już prawie 3 tygodnie. Do lodówki nikt nie zagląda, choć mama jak zwykle zostawiła w niej spore zapasy. Nawet tato się rozchorował. Mamy nie ma, nie odbiera telefonów, na mejle nie odpisuje.
Czegoś mi brak.Nie mieszkam w DOMU od 10 lat a jednak czuję, że coś jest nie tak. Nie mogę złapać równowagi.
Na szczęście jutro już wszystko będzie normalne - mama wraca.
piątek, 1 czerwca 2012
U taty...
... w odwiedzinach byłam gdy jeszcze z oknem świeciło słońce.
Ogród, ja i "nie mój aparat". Dziś udało mi się odzyskać parę zdjęć.
Cieszą w takie dni jak ten...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



